Szkoła Podstawowa nr 3 im. J. Korczaka w Zielonce
Publikacja korczakowska w r.szk. 2004/2005

Wzór bohatera dziecięcego w „Królu Maciusiu Pierwszym”

― Wstęp ― Część 1Część 2Część 3Część 4

              Przedmiotem moich analiz jest wzór bohatera dziecięcego na przykładzie Króla Maciusia Pierwszego.
              Maciuś to tytułowy bohater powieści J. Korczaka „Król Maciuś I" oraz „Król Maciuś na bezludnej wyspie."
              Powieść doczekała się ekranizacji w roku 1958. Została sfilmowana przez znana reżyserkę Wandę Jakubowską. Scenariusz napisali: I. Newerly i W. Jakubowska. Zdjęcia ― Stanisław Wohl, muzyką oprawił Stanisław Skrowaczewski. W roli głównej wystąpił Juliusz Wyżykowski. Film cieszył się dużym powodzeniem młodocianej widowni oraz przychylnymi opiniami recenzentów. Spośród ilustracji do książek Korczaka najbardziej znane, barwne i popularne są prace Jerzego Srokowskiego.
              Wyjątkowym, bardzo wrażliwym i nietuzinkowym człowiekiem był autor tych utworów. Janusz Korczak ― Henryk Goldszmid nazwany został przez Bolesława Hadaczka „...symbolem heroizmu i ofiarności pedagoga, dwudziestowiecznym świętym." Jest cenionym i uznanym po dzień dzisiejszy nauczycielem, pedagogiem, lekarzem, wychowawcą oraz pisarzem w jednej osobie. Znaczną część swojego życia, i talentu poświęcił właśnie dzieciom, i to dzieciom opuszczonym, sierotom.
              Ale sam też kiedyś był dzieckiem i miał, jak każdy mały człowiek, swoje marzenia. Nie krył się z nimi, dlatego „przekazał je Maciusiowi. Analiza wyżej wymienionych lektur pozwala stwierdzić, że „opowieść o panowaniu i tułaczce króla Maciusia okazuje się na głębszym poziomie interpretacji opowieścią Korczaka o sobie, o własnych niepokojach i poszukiwaniach filozoficznych i pedagogicznych. Korczak zawarł w niej wszystko, swoje marzenia i fantazje, swoją codzienność i przeczucie tragicznej śmierci. Marzenie o wyspie bezludnej jest może dalekim refleksem pisarza o ucieczce do Palestyny od pełnego napięć „królowania" w Domu Sierot" ― pisze Anna Sobolewska. „Postać małego króla ― reformatora była tak bliska Korczakowi, że zażądał on od wydawcy, aby w wydaniu książkowym umieszczona była jego fotografia z kresu dzieciństwa. W ten sposób chciał podkreślić swój bliski związek z marzeniami i pragnieniami dzieci."
              „Właśnie w tej opowieści rządach i klęsce Króla Maciusia ― pisze prof. Bogdan Suchodolski ― wyraziły się najpiękniejsze nadzieje i rozczarowania Korczaka. Nie wierząc w odnowienie świata poprzez solidarną walkę mas pracujących, stworzył obraz powszechnej solidarności dzieci" ― stwierdza M. Jaworski.
              Tyle osobiste, emocjonalne powiązania Janusza Korczaka z Maciusiem. Przyjrzyjmy się zatem, głównemu bohaterowi.
              Ela Frydman pisze, że widzi Króla Maciusia „widzeniem Jerzego Srokowskiego: szczupła, zgrabna sylwetka, trójkątna twarzyczka o promiennych, marzących oczach" Tak ma wyglądać dziecięca postać dziesięcioletniego chłopca sieroty, którego życie zmusiło do podejmowania wielkich zadań i wyzwań. „Bo oto umarł król, niech żyje król!"- moglibyśmy powtórzyć za słowami znanej piosenki. Umiera Stefan Rozumny ― ojciec Maciusia ― a sam Maciuś zasiada na tronie i od razu zdobywa sympatię wielu.
              „I trzeba powiedzieć: lubili Maciusia wszyscy. Starsi żałowali go, że taki mały stracił oboje rodziców. Chłopcy cieszyli się, że znalazł się między nimi chociaż jeden taki, którego muszą się wszyscy słuchać, przed którym nawet generałowie muszą stać na baczności, a dorośli żołnierze prezentują broń. Dziewczynkom podobał się ten mały król na zgrabnym koniku. A już najbardziej kochają go sieroty."
              Ale młody król bardzo szybko odkrywa ironiczną, gorzką refleksje o jednostajności i szarości królowania i sam wypowiada znamienne słowa: „Przecież jestem królem, więc mam prawo rozkazywać. A tymczasem muszę się wszystkich słuchać. Uczę się czytać i pisać tak jak wszystkie dzieci. Muszę myć uszy, szyję, zęby tak jak wszystkie dzieci. Tabliczka mnożenia jest taka sama dla królów, jak dla wszystkich. Więc po co mi jest być królem?" Na dodatek zobowiązany był do przestrzegania etykiety dworskiej. Dla przykładu ― śniadanie, które zjadał, mógł jeść nie dłużej niż 16 minut i 35 sekund, w sali tronowej ma nie być pieca przez 500 lat tylko dlatego, aby uczcić szczęśliwe ocalenie Anny Nabożnej, która o mało się nie zaczadziła i wiele innych zasad misternie kontrolowanych i egzekwowanych przez ministra ceremonii. „Maciuś znał etykietę dworską, wiedział, że królowi nie wolno kaprysić, upierać się i złościć."
              Stefan Wołoszyn zauważa, że „Król Maciuś dumny i bystry chłopak, wyniesiony na tron królewski wzrusza dziecięcą bezradnością wobec niezrozumiałego dla świata polityki i dworskiej etykiety, ale w poczuciu obowiązku i odpowiedzialności podejmuje trud rządów w swoim państwie. Naturalnie błądzi, natrafia na wiele przeszkód ale to wyzwala w nim tym większą siłę i dążenie, aby sprostać słusznej sprawie."
              Chłopiec pragnie mieć do tego mądrość i zalety swoich znakomitych przodków ― Juliusza Cnotliwego, Stefana Rozumnego, Pawła Zwycięzcy, Henryka Porywczego, Anny Nabożnej, Stefana Rozumnego. Może to właśnie dzięki prababce ― Annie Nabożnej oraz swojej matce w obliczu realnego zagrożenia wojną ze strony trzech państw sąsiadujących, rozpaczliwie myśli i szuka źródeł pomocy i ratunku we własnej głowie.„Kogo się tu poradzić w tak ważnej chwili? ― Maciuś czuł, że ciąży na nim wielka odpowiedzialność, a nie widział drogi. ― Co robić? Nagle przypomniał sobie Maciuś, że każdą ważną sprawę rozpocząć należy modlitwą. Tak go uczyła niegdyś jego dobra mama. Król Maciuś krokiem stanowczym zagłębił się dalej, gdzie go nikt nie widział, i gorącą modlitwę skierował do Boga.
              Jestem małym chłopcem- modlił się Maciuś ― bez Twojej, Boże, pomocy, nie dam rady. Z Twojej woli otrzymałem koronę królewską, więc pomóż mi, bo w wielkim jestem frasunku.
              Długo prosił Maciuś Boga o pomoc i łzy gorące spływały mu po twarzy. Ale przed Bogiem nawet królowi nie wstyd płakać. Modlił się król Maciuś na przemian i płakał. Aż zasnął wsparłszy się o pień ściętej brzozy.
              I śniło mu się, że ojciec jego siedział na tronie, a przed nim stali wyprostowani jego ministrowie. Nagle wielki zegar sali tronowej ― ostatni raz nakręcony czterysta lat temu ― zadzwonił tak, jak dzwon kościelny. Mistrz ceremonii wszedł do sali, a za nim dwudziestu lokajów wniosło złotą trumnę. Wtedy ojciec ― król zszedł z tronu i położył się do trumny, mistrz ceremonii zdjął koronę z głowy ojca i włożył ją na głowę Maciusia. Maciuś chciał usiąść na tronie, ale patrzy ― tam znów siedzi jego ojciec, ale już bez korony i taki jakoś dziwny, jakby cień tylko. I ojciec powiedział:
              - Maciusiu, mistrz ceremonii oddał ci moją koronę, a ja daję ci mój rozum. I cień króla wziął w ręce głowę ― i Maciusiowi aż serce zabiło, co to teraz będzie. (...) Bóg nam dopomoże" ― wierzy prawnuk Juliana Zwycięzcy.
              Jakby na potwierdzenie tej wiary i umocnienie Maciusia w jego decyzji sam autor ― Janusz Korczak pisał w powieści „Sława" : „Dzieci! ― Dumne miejcie zamiary, górne miejcie marzenia i dążcie do sławy. Coś z tego zawsze się stanie."
              I stało się ― przeszedł czas wojny, czas nieszczęść, śmierci, zniszczeń i ofiar. Nasz Maciuś bierze w niej czynny udział, bo dzięki Felkowi ― zaprzyjaźnionemu z sąsiedztwa chłopcu ― ucieka w tajemnicy przed całym światem, a zwłaszcza dworem królewskim ― i jedzie z prawdziwymi żołnierzami na front. Decyzję podejmuje szybko i zdecydowanie, każe też Felkowi zwracać się do siebie „Tomek". Maciuś nie wyobrażał sobie, że mógłby z założonymi rękami przeczekać wojnę.
              „Jakże to? Więc nie ja będę bronił narodu, tylko naród mnie będzie bronił? Co na to powie honor królewski, co o nim pomyśli Irenka? Więc on, król Maciuś, po to jest tylko królem, by uczyć się gramatyki i lalki do sufitu dawać dziewczynkom. Nie, jeśli tak myślą ministrowie, to nie znają Maciusia."


Bożena Tarapata
nauczyciel nauczania początkowego
SP3 Zielonka

czytaj dalej

poczta szkolnaautor: Anna Rozalska

do strony głównej